Jednym z moich zainteresowań są perfumy.
A dokładnie najczęściej, wody perfumowane, ponieważ same perfumy są drogie, mocne i słabo dostępne.Jednak potocznie zapachy nazywa się perfumami.
Moje zamiłowanie do perfum zaczęło się już w dzieciństwie, niestety moja mama nie miała kolekcji perfum którymi skrapiałabym się przy każdej możliwej okazji...ale kuzynka z którą często się widywałam i owszem.Była starsza ode mnie o 6 lat i miała więcej możliwości, że tak to określę, finansowych....;)
Potem już po zakończeniu szkoły moją drugą pracą ,była "perfumeria" REFAN. To takie miejsce gdzie oryginalne zapachy mają swoje odpowiedniki i są sprzedawane na mililitry.
Tam poznałam zapach mój ukochany, letni, który obecnie jest rarytasem i można go kupić jedynie na aukcjach na e-bayu za około 100 zł/10 ml!
Na końcu napiszę jedną ciekawostkę dotycząca tego zapachu...AQUAWOMAN ROCHAS

żródło: Google
W owym czasie miałam też znajomego który uwrażliwił moje powonienie i ukształtował mój gust...Dzięki niemu moim ukochanym zimowym zapachem jest do tej pory ADDICT DIORA i trwa to już 11 lat!
Zapachy używam w zależności od temperatury powietrza i ogólnie pogody i bardzo denerwuje mnie kiedy dziewczyna(najczęściej) w piękny, gorący dzień zalewa się perfumami typu Gabriela Sabatini lub Bruno Banani i przebywając z nią w jednym pomieszczeniu po prostu dostaję perfumo-wstrętu...To jest nieetyczne i niekulturalne tak nie szanować kogoś przestrzeni życiowej.
Zapach ma uwodzić i być wyczuwalny z bliskiej odległości jedynie, aby osoba idąca za Tobą lub koło Ciebie miała chęć Cię dogonić i zapytać czym tak pięknie pachniesz a nie uciekać na drugi koniec miasta!
U nas w kraju jest jeszcze bardzo mała wrażliwość i kultura w temacie używania i dobierania zapachu do okazji i dnia.Brakuje mi tej kultury w codziennym życiu tym bardziej, że moja praca polega na codziennym kontakcie z interesantami i naprawdę wiem co mówię.
Powiem tylko, że większą ogładę w tym temacie, mają nastolatki a przesadzają najczęściej panie w wieku 30+.
Pierwsze perfumy oryginalne jakie sobie kupiłam to Diesel , podobały mi się były słodkie , mleczne i na zimową porę idealne. Rok 2001.
Następne to były przywiezione z Włoch kupione w drogerii Aquasapone (do tej pory na wspomnienie twarz mi sie cieszy) Hugo Boss "Deep Red", w tamtym czasie bardzo eleganckie, klasyczne, słodkie trochę orientalne ja w nich wyczuwam zapach liści pomidora, chociaż w oficjalnych żródłach nie ma nic na ten temat;). Rok 2005.
Następnie były "Azzura" Azzaro to opakowanie to powrót po latach kupiony w tym roku ale to już nie to samo co latem w roku 2005...Słodki, iskrzący i kobiecy z nutą pomarańczy.
"London " Burberry zapach idealny na jesień i wiosnę niejednoznaczny ja czuje w nim zapach zielonej jaśminowej herbaty;) Rok 2007.
Yves Rocher miałam do tej marki 3 podejścia, za każdym razem nieudane.Coś mi w tych zapachach przeszkadza chociaż moja przyjaciółka swego czasu nosiła zapach od nich NATURA i to był strzał w 10! Jej zapach , piękny...
"Happy" Clinique ładny, świeży, cytrusowy zapach na lato. Podoba mi się . Rok 2013.
"BAISER VOLE" Cartier. Tak to moje małe odkrycie roku 2013. Pudrowy, liliowy i jeszcze raz pudrowo-liliowo-kwiatowy. Piękny, lekki otulający, kobiecy. Mógłby tylko odrobinę bardziej trwały być , bo chciałabym go czuć na sobie dłużej.
Wszystkie, moje znajome które go powąchały zakochały się od razu;)
"Aquawoman" Rochas, zapach już wycofany z produkcji, był inny niż wszystkie trochę męski, świeży, ozonowy, morski ale nie oczywisty. Bardzo zwracał uwagę mężczyzn i podobał się im;)Rok 2003.
Jak mówiłam cena oryginału jest zawrotna dlatego poszukałam go w REFANIE i owszem jest pod numerem 174 za 50 ml zapałaciłam 50 zł......
I ostatnie zapachy na które się powołam to DIORY....Ukochane zimowe zapachy. "Hypnotic Poison" wanilia i jeszcze raz wanilia.Słodziak na ostre mrozy i zaspy śnieżne.
"Addict" to zapach dla mnie najpiękniejszy, słodki, orientalny, korzenny, drzewny, mocny, ciemny, otulający i nikt koło niego nie przejdzie obojętnie... Rok 2002.
Ciekawe jakie są Wasze ulubione zapachy?
