niedziela, 6 lipca 2014

Co "odmieniło" moje włosy? Czyli mini MWH.


Najkrócej mogłabym napisać OLEJE. Ale może spróbuję przybliżyć ten temat. W blogosferze włosomaniactwo kwitnie i nieraz mam wrażenie, że wszystko w tym temacie zostało już powiedziane. Potem się okazuje,że wchodzę na bloga Blondhaircare i znów dowiaduję się czegoś nowego. Myślę ciągle nad tym czy umieścić tutaj MHW ale wydaje mi się, że to za wcześnie po prostu mam wrażenie,
że przed




i po



jest za małą różnicą okraszone...

wrzucam te zdjęcia dla namiastki, żeby pokazać jak bardzo wiele przez rok czasu się może zmienić. Moja historia zaczyna się tym, że jestem z natury szatynką która w słońcu przybiera jaśniejsze tony.Ale w wieku lat 23 zachciało mi się farbować włosy.Były kasztany, lekkie rudości a nawet czerń... W roku 2010 miałam pierwszą dekoloryzację wykonaną u fryzjerki ale kolor wyjściowy mnie nie satysfakcjonował.Więc po paru miesiącach znów był baaardzo ciemny. Męczyłam się tak do roku 2013 i znów stwierdziłam, że muszę coś rozjaśnić... A że moja siostra właśnie skończyła kurs fryzjerski to stwierdziłyśmy, że to zrobimy same.Szło nam naprawdę ciężko...Najpierw kąpiel rozjaśniająca, potem jeszcze jedna, okazało się, że włosy u nasady są kurczakowate a reszta rdzawo-kasztanowa.Sięgnęłam po farbę kasztanowy brąz L"oreala żeby to w miarę wyrównać.Jednak poziom rozjaśniania mi się nie podobał więc poprosiłam siostrę o pasemka.Było ich dużo a potem jeszcze więcej....Byłam lekko załamana.Myślałam, że skoro tak dużo jasnych pasemek jest to farba z poziomu 7.0 mi wyrówna kolor ale okazało się, że są nadal ciemne...więc potraktowałam je sodą oczyszczoną i szamponem przeciwłupieżowym typu head&.... A o olejach w ogóle nie słyszałam.Rezultat był nadal dla mnie za ciemny więc pasemek przybywało i zaczęłam w środku lata świecić jak kurczak.Więc próbowałam wyrównywać kolor farba typu natura w numeracji 8.0..było coraz jaśniej aż w końcu widząc swoje zdjęcia się przeraziłam. Zaczęłam szukać w necie sposobu na zniszczone włosy. Trafiłam na blog Natalii i zaczęłam swoją przygodę z włosami na poważnie.Kupiłam naftę, szampon do włosów wypadających z Biowaxa i olejek dla dzieci Babydream. Miałam w domu oliwę z oliwek i też ją zaczęłam stosować ale mało regularnie. Nadal farbowałam włosy dlatego nie widziałam żadnych rezultatów.Dopiero 11.11.2013 postanowiłam, że to będzie ostatnie farbowanie...I nadal trwam w tym postanowieniu. Włosy powoli odżywają. Olejuje je regularnie, przerobiłam już: - oliwę z oliwek - olejek rycynowy - olejek ze słodkich migdałów - olejek dla dzieci babydream - olej kokosowy - olej lniany - olejek dla mam z babydream Jak dotąd najlepsze rezultaty osiągnęłam po oleju lnianym, i to po pierwszym użyciu. Koleżanka stwierdziła: jaki ładny masz kolor włosów!( a od pół roku już był nie farbowany). Może nie jestem ortodoksyjną włosomaniaczką , mam problem z maskami(brak czasu i chęci)oraz suszarką(to moje grzechy) ale widzę wyraźną poprawę! Myślę, że gdy będę gotowa umieszczę tutaj prawdziwą historię włosową z dużą ilością zdjęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz