Dzisiaj chciałabym podzielić się wrażeniami po używaniu kosmetyków polskiej, taniej i ogólnodostępnej firmy VERONA.
Przede wszystkim moje ogólne wrażenie jest ŚWIETNE!
Największą zmorą w makijażu mojej twarzy były cienie do powiek.
Po prostu wszystkie, absolutnie wszystkie po około 3,4 godzinach a latem nawet szybciej mi się rolowały i powstawały w zagłębieniu powieki takie nieestetyczne ruloniki,brrr.
Testowałam cienie i drogie i tanie, sypkie, w kamieniu, w sztyfcie i kredki, bez pudru i z pudrem i niestety efekt zawsze był taki sam...
Stwierdziłam, że po prostu taka moja uroda.
Jednak siostra dała mi bazę pod cienie firmy Verona i spróbowałam, jako, że była za darmo tym chętniej.
Seria nazywa się INGRID Cosmetics i kosztuje (około 10 zł).
Słoiczek ma 6,5 grama i bardzo kremową konsystencję.
Zaczęłam "hardkorowo" bo na początku lipca w 30 stopniowym upale.
I jakie było moje zdziwienie jak okazało się, że po 3 godzinach w pracy mój cień jest na miejscu.Ok, pomyślałam trzy godziny to jednak niewiele zobaczymy co będzie dalej...
I okazało się ku mojej niesłychanej radości, że baza pod cienie sprawdziła się rewelacyjnie!
Pod koniec dnia w pracy cień nadal był na swoim miejscu!
Ja naprawdę polecam.
Dzisiaj mam makijaż na powiekach , cieniami również z tej firmy i serii od godziny około 8:30 rano do teraz(godzina 18:00), zrobiłam zdjęcie powiekom ale jak na razie nie udaje mi się łącza złapać z moim nowym telefonem który dopiero opanowuje:)
Wstawię jak go opanuje...
Ciekawe jakie Wy macie sposoby na przedłużenie trwałości makijażu...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz